Wybraliśmy się z Kim na spacer. Odkąd wyszedłem za mąż , czułem się szczęśliwy i nie chciałem przypominać sobie przeszłości. Patrzyłem jak Lexi goniła Śnieżkę , a Śnieżka z nastroszonym ogonkiem syczała na Lexi. Na niebie pojawiły się pioruny i latał tam fioletowy smok z białym jak śnieg wilkiem.
-Witaj Jack!-Zawołałem , gdy smok opadł na ziemię i zeskoczył z niego mój syn , Jack Mróz.
-Cześć tato , cześć mamo.-Przywitał się.
-Widziałeś gdzie Ginny i Siron'a?-Zapytała Kim.
-Nie. -Mruknął. Neron szturchnął go. -Muszę lecieć , narka.-Powiedział i wsiadając na smoka odleciał. Westchnąłem.
-Ah te dzieciaki...Zawsze w pośpiechu. -Powiedziała Kim.
-Taak...-Odpowiedziałem.
Kim?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz